| Podatki |
|
|
|
|
Lord Felmet starannie obejrzał dwie monety. Następnie popatrzył na
swojego poborcę podatków. -A więc... Poborca odchrząknął nerwowo.
- No więc, jaśnie panie, to było tak: wytłumaczyłem im, że musimy utrzymywać stałą armię i w ogóle, a one spytały dlaczego, a ja powiedziałem, że z powodu bandytów i w ogóle, a one na to, że bandyci nigdy ich nie zaczepiają. - A roboty publiczne? - A tak. No więc wskazałem im konieczność budowy i konserwacji mostów i w ogóle. - I? - Powiedziały, że ich nie używają. - Aha - stwierdził z mądrą miną książę. - Nie mogą przekroczyć płynącej wody. - Nie byłbym tego pewny, sir. Myślę, że czarownice mogą przekroczyć, co tylko zechcą. - Czy mówiły coś jeszcze? - spytał książę. Poborca z roztargnieniem miął kraj swojej szaty. - Owszem, sir. Wspomniałem, że podatki pomagają utrzymać pokój... - I co? - Odpowiedziały, że król sam powinien dbać o swoje pokoje, sir. A potem obrzuciły mnie spojrzeniem. - Jakim spojrzeniem? Książę podparł dłonią podbródek. Był zafascynowany. - Trochę trudno je opisać - stwierdził poborca. Starał się unikać wzroku księcia; miał przemożne uczucie, że kafelkowa podłoga ucieka spod niego we wszystkie strony i pokrywa już dobre kilka akrów. Fascynacja lorda Felmeta była dla niego tym, czym szpilka dla balonu. - Spróbuj - zachęcił książę. Poborca zaczerwienił się. - No więc... - zaczął. - Ono nie było miłe. Co dowodzi, że poborca podatków lepiej radził sobie z liczbami niż ze słowami. Gdyby zakłopotanie, strach, marna pamięć i całkowity brak wyobrażni nie sprzysięgły się przeciw niemu, powiedziałby coś takiego: „Kiedy byłem mały i mieszkałem u ciotki, to ona zabroniła mi dotykać śmietanki i w ogóle, i odstawiła ją na najwyższą półkę w spiżarni, a wtedy ja przyniosłem stołek i chciałem ją zdjąć, kiedy ciotki nie było w domu, ale ona wróciła, tylko ja nic nie wiedziałem, i nie mogłem dosięgnąć do dzbanka, więc spadł na podłogę i się roztrzaskał, a ona wtedy weszła i popatrzyła na mnie. To było właśnie takie spojrzenie. Ale najgorsze, że one o tym wiedziały". Terry Pratchett "Trzy wiedżmy" |